Wstęp

        Był rok 2002, moja szósta klasa podstawówki. Siedziałem wtedy na lekcji, kolejny raz nudząc się. Byłem młodym nastolatkiem, wcale nie wyróżniającym się spośród moich rówieśników. Nauczycielka mówiła do nas, ale do końca jej nie słuchaliśmy, gdyż woleliśmy patrzeć przez okno na świat - świat pełen nowych doświadczeń i nieodkrytych dotąd miejsc. Dzień ten byłby taki, jak każdy inny, lecz następne wydarzenie na zawsze uczyniło go wyjątkowym i jedynym w swoim rodzaju. Otóż w drzwiach klasy pojawiła się obca nam wszystkim postać. Był to mężczyzna w wieku może 20 lat. Kulturalnie przeprosił nauczycielkę i zapytał, czy może coś ogłosić w klasie.

- "Oczywiście" - odpowiedziała zasadniczo nauczycielka po raz pierwszy wstrzymując wykład.

Wrażenie, jakie zrobił na nas ten człowiek było dość dwojakie. Już na pierwszy rzut oka wydało się nam, że jest to człowiek nieco chaotyczny, ciągle w ruchu, tak jakby zawsze musiał coś robić. Z drugiej strony, biła od niego pewna aura. Aura ta przejawiała się w nieprzeciętnej charyzmie i pewności siebie. Powodowała ona, że wszyscy uczniowie uważnie go słuchali (choć jego raperska gestykulacja przyprawiała niektórych o uśmiech).

- "Siema! Jeżeli nudzicie się w domu, nie macie co robić piątkowymi wieczorami lub nie ma was kto zabrać w tym czasie do domu - przyjdźcie na zbiórkę harcerską naszej drużyny, która odbędzie się w piątek na sali gimnastycznej. Na pewno rozerwiecie się po ciężkim dniu w szkole i poznacie kilku fajnych ludzi. Nie będziecie żałować, jeśli przyjdziecie! Przyprowadźcie również swoich kumpli i koleżanki!"

Później, zaczął nam opowiadać o tym, co możemy robić będąc członkiem drużyny. Jako chłopaka, najbardziej zaciekawiły mnie chyba perspektywy zdobywania szczytów górskich i wyjazdów na obozy harcerskie, ale przede wszystkim - perspektywa zrobienia czegoś nowego, perspektywa pewnej odskoczni od szarej codzienności i rutyny. Gdy skończył mówić, rozdał wszystkim ulotki, dzięki którym nie zapomnielibyśmy o której i gdzie odbywa się zbiórka, po czym znacząco spojrzał w oczy kilku osobom w klasie (mnie również) i zapytał ich bezpośrednio, czy pojawią się na zbiórce.

- "Pewnie!" - stanowczo odpowiedziały wszystkie wyszczególnione osoby, a nawet i te, których o to nie pytał.

Gdy wyszedł (i jeszcze raz przeprosił nauczycielkę) w klasie rozpoczęły się żywiołowe dyskusje i plotki o zaistniałym zdarzeniu. Nauczycielka przez kilka minut uciszała nagle przebudzoną klasę, by znowu wrócić do opisywania budowy komórkowej ptasznika pospolitego.

Co do dziewczyn, nie wiedziałem, co mogło je skusić na przyjście na pierwszą zbiórkę, ale na pewno musiało to być coś równie silnego, gdyż oprócz 25 chłopaków pojawiło się na niej 25 dziewczyn! Na zbiórce bawiliśmy się w różne ciekawe zabawy, których wcześniej nigdy nie znaliśmy. Poznaliśmy skład drużyny (a raczej osób, które były w jej kadrze), ale przede wszystkim - to półtorej godziny było dla mnie jedną z najlepszych rzeczy, jakie mnie dotychczas spotkały!

Czas płynął, przychodziłem na następne zbiórki, wyjeżdżałem na kolejne wyjazdy i miałem świadomość, że po każdym harcerskim spotkaniu stawałem się bogatszy w nowe przeżycia, umiejętności i nowe przyjaźnie.

Dziś, jestem drużynowym "Diamiru". Jestem szczęśliwy, że mogę działać w tej drużynie z tak wspaniałymi ludźmi i robić z nimi wszystko to, czego nigdy nie zrobiłbym sam. Nie wyobrażam sobie, jak potoczyłoby się moje życie, gdyby ten człowiek, który okazał się drużynowym, nie przyszedł do naszej klasy i nie przedstawił nam idei harcerstwa.

Przedstawiłem wam, jak wyglądały początki mojej przygody z harcerstwem. Jeśli jesteście ciekawi, co działo się w czasie pomiędzy moją pierwszą zbiórką, a dniem dzisiejszym - PRZYJDŹCIE DO NAS NA ZBIÓRKĘ, a sami się przekonacie jak to jest być harcerzem!

Mateusz Kukieła

zbiórki